Piątek
24 Maja 2019

„Nie o stanowiska chodzi, ale o dobre funkcjonowanie [rady miejskiej]”

Wyróżniony Radny Senior Franciszek Galicki | foto K. Sidor (Puls Kwidzyna) Radny Senior Franciszek Galicki | foto K. Sidor (Puls Kwidzyna)

1 sesja Rady Miejskiej w Kwidzynie to wydarzenie bez precedensu w historii kwidzyńskiego samorządu. Radny Senior Franciszek Galicki przerwał obrady... a radni koalicji PKO-SLD nie zważając na to wybrali kolejnego „seniora” i obradowali dalej. W ten sposób wybrali Przewodniczącego Rady Miejskiej oraz podjęli 18 uchwał (w tym również ustalającą wynagrodzenie burmistrza).

Drugie posiedzenie pierwszej sesji rady miejskiej odbyło się w burzliwej atmosferze. Posiedzenie było kontynuacją obrad rozpoczętych już 19 listopada br. Wtedy to, w wyniku patowej sytuacji podczas głosowania nad kandydaturą Mariusza Wesołowskiego (zgłoszonego przez koalicję PKO -SLD) nie udało się skutecznie obsadzić stanowiska przewodniczącego rady. Prowadzący obrady, Radny Senior – Franciszek Galicki (Kwidzyniacy), skorzystał z uprawnień jakie daje par. 10 ust. 2 regulaminu rady miejskiej i zdecydował o przerwaniu posiedzenia, wyznaczając nowy termin.

Senior przyjechał z sanatorium

W dniu 6 grudnia, po zaprzysiężeniu dwojga nowych radnych, Franciszek Galicki wezwał do porozumienia i zarządził przerwę techniczną na uzgodnienie stanowisk przez wszystkie ugrupowania zasiadające w radzie. Chodziło szczególnie o ustalenie obsady prezydium rady miejskiej. Radni opozycji domagali się równomiernego podziału stanowisk wiceprzewodniczących rady między przedstawicieli wszystkich klubów radnych (PKO, PiS, Kwidzyniacy), a nie tylko samych reprezentantów koalicji. Takie rozwiązanie ułatwiłoby komunikację między prezydium a radnymi już na etapie przygotowywania porządku sesji, procedowania poszczególnych uchwał, a w konsekwencji usprawniłoby pracę całego organu.

Opozycja na marginesie

Niestety, do porozumienia nie doszło. Przedstawiciele większościowej koalicji (PKO-SLD) zaproponowali następujący podział stanowisk w prezydium: dwa stanowiska dla PKO, jedno stanowisko dla SLD i jedno stanowisko dla Kwidzyniaków lub PiS. Brak porozumienia oznaczał, że do wyboru przewodniczącego ponownie nie dojdzie, przy zastosowaniu zasad głosowania przyjętych przez komisję skrutacyjną podczas pierwszego posiedzenia. Mimo odebrania przyrzeczenia od dwojga nowych radnych sytuacja patowa pozostawała bez zmiany. Jedną z ważniejszych przyczyn było wykluczenie z głosowania osoby samego kandydata na stanowisko przewodniczącego.

Okrągły stół zobowiązuje

„Proszę Państwa, jest mi bardzo przykro. Jak wszyscy mieszkańcy widzą, siedzimy przy okrągłym stole. Proponuję ten stół rozebrać i zrobić stoły kanciaste. Okrągły stół jest wiadomo... można się dogadać, porozumieć. Ta propozycja, która padła jest nie do przyjęcia. My jako opozycja nie damy się poróżnić. (…) Nie o stanowiska chodzi, ale o dobre funkcjonowanie” - w ten sposób Radny Senior Franciszek Galicki podsumował przeprowadzone na zapleczu rozmowy. Następnie, w sposób wyraźny oznajmił przerwanie obrady do 11 grudnia br.

Samozwańcy w akcji

Na te słowa do mównicy poderwał się radny Roman Bera (PKO), który zakwestionował kompetencje Radnego Seniora do przerwania sesji. Wezwał radnych do pozostania na sali i kontynuowania obrad, a także stwierdził, że w przypadku odmowy dalszego prowadzenia posiedzenia przez Franciszka Galickiego radni wskażą na jego miejsce kolejnego pod względem wieku radnego, który go zastąpi w pełnieniu funkcji seniora. Dziesięcioro radnych (Kwidzyniacy, PiS) uznało przerwanie obrad za skuteczne (tak jak to miało miejsce również 19 listopada) i opuściło salę obrad, a na miejscu przewodniczącego zasiadł Jerzy Bartnicki (PKO) i wznowił posiedzenie sesji.

Podobna, ale nie taka sama

Pozostałym na sali radnym zaistniałą sytuację wyjaśniał mecenas Tadeusz Obuchowski, który przytoczył fragmenty wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z dnia 20 lipca 2011 r., dotyczącego podobnej sytuacji. Jednak podobnej nie oznacza tożsamej. Opisana sytuacja co prawda do złudzenia przypominała to, co wydarzyło się w Kwidzynie, jednak zawierała istotną różnicę. Regulamin Rady Miejskiej w Kwidzynie zezwala bowiem na samodzielne przerwanie sesji przez przewodniczącego obrad i wymienia szczególne okoliczności dla podjęcia takiej decyzji. Takiej możliwości nie miał przywołany radny z Powiatu Pajęczańskiego, który chcąc przerwać obrady musiał poddać taką decyzję pod głosowanie przez radę powiatu.

Owszem, taka regulacja obowiązywała i w Regulaminie Rady Miejskiej w Kwidzynie jeszcze w poprzedniej kadencji, jednak została zmieniona przez radnych w połowie roku 2017, po tym, jak jesienią 2016 roku ówczesny Przewodniczący Rady Miejskiej - Kazimierz Gorlewicz popełnił błąd, przerywając posiedzenie bez głosowania radnych. Aktualnie obowiązujące regulacje przyznają przewodniczącemu szersze kompetencje, które uprawniają go do przerwania obrad na wniosek radnych lub arbitralnie z własnej inicjatywy. I na taką dyspozycję powołał się Franciszek Galicki.

Psy szczekają, karawana idzie dalej?

Obecnie część radnych uważa, że przeprowadzone wybory są legalne a pierwsza sesja nowej kadencji została zakończona. Radni koalicji obwiniają opozycję o paraliżowanie prac rady i spowodowanie zagrażania płynności funkcjonowania Miasta Kwidzyna. Radni opozycji stoją z kolei na stanowisku, że dalsze obradowanie było niezgodne z regulaminem, a zaistniałą sytuację określają mianem „swoistego puczu”. Podkreślają także, że nie mieli na celu paraliżowania prac a jedynie respektowanie praw opozycji, które jednocześnie usprawniają procedowanie wszelkich uchwał i wprowadzają większą transparentność poczynań samorządowców. Zapowiadają jednocześnie, że zgodnie z wyznaczonym terminem przez Radnego Seniora - Franciszka Galickiego stawią się 11 grudnia w sali obrad, aby kontynuować pierwszą sesję Rady Miejskiej. Zapowiadają także odwołanie się do Wojewody Pomorskiego, który jest organem sprawującym nadzór prawny i z tego powodu jak najbardziej uprawnionym do rozstrzygnięcia powstałego sporu.

I choć radni koalicji odtrąbili już sukces w przełamaniu sytuacji patowej, tj. wybór Mariusza Wesołowskiego na stanowisko Przewodniczącego Rady Miejskiej w Kwidzynie, sprawa wcale nie jest tak oczywista, jak się pierwotnie wydawało. O tym, czy doszło do złamania regulaminu oraz czy wybory odbyły się lege artis rozsądzi teraz Wojewoda Pomorski, do którego trafią zapowiadane przez radnych opozycji odwołania.

W poszukiwaniu autorytetów

Na koniec warto jeszcze przywołać postać wielkiego Polaka – Świętego Jana Pawła II, który wielokrotnie wskazywał nam właściwe drogi wyborów i postępowania, także na gruncie polityki. Mówił wtedy: „Historia uczy, że demokracja bez wartości przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. O jakie wartości w tym przypadku chodzi? O debatę, o dialog, o sprawiedliwość, o poszanowanie i o równe traktowanie wszystkich mieszkańców naszego miasta. Bez poszanowania tych wartości obecność „okrągłego stołu” w sali obrad rzeczywiście staje się jedynie symbolem hipokryzji.

 /NC/

 

Pliki medialne

źródło: YouTube.com/miastokwidzyn

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież