Wtorek
16 Lipca 2019

Burmistrz uwięziony

Winda przy kładce może stać się całkiem skuteczną pułapką. Przekonał się o tym zastępca burmistrza miasta Piotr Halagiera. Podczas piątkowego posiedzenia komisji rewizyjnej dotyczącej m. in. funkcjonowania wind przyznał, że całkiem niedawno sam utknął w jednej z nich.
Do tej pory było pięć awarii. Przy czym jedna awaria, która mnie też dotknęła osobiście, była wynikiem dewastacji, wyrwania stycznika z zewnątrz. Nie można było po prostu z windy wysiąść – wyjaśniał burmistrz.

Jednak częste awarie to nie jedyny problem związany z tymi urządzeniami. Kiedy w 2016 roku radny Roman Szałapski przedstawił petycję podpisaną przez blisko 1300 mieszkańców w sprawie instalacji wind przy kładce, jednym z ważniejszych argumentów było ułatwienie korzystania z kładki rodzinom z małymi dziećmi w wózkach.

 

Tymczasem po dwóch latach zostały zainstalowane windy, przeznaczone głównie dla osób niepełnosprawnych. Urządzenia te zostały wyposażone w szereg zabezpieczeń, które poprzez swoje rozmieszczenie ostatecznie utrudniają korzystanie osobom z wózkiem dziecięcym.

Podczas posiedzenia komisji rewizyjnej Roman Szałapski nakłaniał burmistrza do poszukania rozwiązań, które pozwoliłyby zmienić system na bardziej przyjazny użytkownikom, bo to rozwiązanie z pewnością przyjazne nie jest. Odwoływał się przy tym do uwag zgłaszanych mu przez samych użytkowników: Użytkowanie dla rodzin z dziećmi, jeszcze jak ktoś ma dziecko w wózku, jest bardzo utrudnione. Bo tam jakoś trzeba przycisk cały czas trzymać i w tym momencie jedyna ręka rodzica jest zajęta i to jeszcze, jak przez wózek musi głęboko sięgać, to praktycznie nie ma kontroli nad dziećmi. A to nie jest tak, że jest to zamknięta kabina, tylko przesuwająca się platforma – opisuje Roman Szałapski.

Następnie zwrócił uwagę, że windy raz działają, a innym razem nie działają. Wiadomo, że jest to sprzęt i może się psuć, ale gdy rodzina wybiera się z dziećmi to zaskakuje ich to, że nie może skorzystać z tej windy, bo wcześniej nie było żadnej informacji. Na windzie też nie ma informacji. Pojawia się frustracja, bo nie dość, że ma się dzieci, które trzeba pilnować, to jeszcze nie wiadomo, czy ta winda zjedzie, czy nie zjedzie. Coś jest mocno nie w porządku z tymi windami, bo z niczym innym nie doszło do mnie tyle krytycznych uwag, co z windami. Czy do pana burmistrza też docierają takie sygnały ? - pytał kończąc interpelację.

Piotr Halagiera, pełniący funkcję zastępcy burmistrza Kwidzyna odpowiadał: (…) to nie są windy, to są podnośniki, w głównej mierze dla osób niepełnosprawnych i matek z wózkiem. Nie przewidują większej ilości osób żeby mogły wejść do tej windy. Gabaryty windy nie zostały przewidziane na całe rodziny. Trzeb to jakoś dzielić.

Według burmistrza główną przyczyną większości awarii jest niewłaściwe korzystanie z wind. Mimo, że jest tam instrukcja, to te windy nie są tak mocno „głupio-odporne” jak byśmy chcieli – stwierdza burmistrz Halagiera. (…) Przykro mi, że ten obiekt nie spełnił pana oczekiwań, żeby te windy nie ulegały tak często awariom. Ja nie wiem, czy te pięć (awarii) to jest dużo, czy mało. No, są awarie i spodziewaliśmy się tych awarii. Wcześniej, jak pan zgłosił ten swój wniosek odnośnie wind, to ja mówiłem, że te windy będą narażone na awarie poprzez użytkowanie.

Szkopuł w tym, że radny Roman Szałapski złożył petycję w imieniu zainteresowanych mieszkańców, bo sam jak stwierdził nie znajduje się w potrzebie korzystania z windy. Za to w potrzebie znajduje się całkiem spora grupa rodzin z małymi dziećmi. Niektórzy z nich mówiąc o windach z uśmiechem stwierdzają: „Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, że co chwilę nie działają”.

Dzień po komisji wybrałem się w okolice kładki by osobiście sprawdzić, o co chodzi z tymi windami. Kiedy o wpół do dziesiątej przybyłem na miejsce windy nie działały.

Wygląda na to, że do zeszytu awarii możemy dopisać już  kolejną – szóstą.

(NC)

 

Pliki medialne

Komentarze  

+3 #1 LIFTPROJEKT 2018-04-27 20:46
O tym, że zaprojektowane windy nie będą działały właściwie informowaliśmy zamawiającego przed przetargiem. Zostaliśmy zignorowani, okrzyknięto sukces, projekt zrealizowano za 60% wartości kosztorysowej. "Platformy pionowe o napędzie śrubowym nie nadają się do montażu w miejscach publicznych a zwłaszcza przy kładka dla pieszych. Potwierdza to praktyczne ich zastosowanie. Jest w Polsce kilkaset instalacji i systematycznie są one poddawane demontażowi i wymianie na specjalna wykonanie dźwigów osobowych.
Aby nie być gołosłownym przesyłam linki kilka ciekawych artykułów. Zalecam zmiany projektowe gdyż realizacja projektu to marnotrawstwo środków publicznych."
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież